piątek, 27 listopada 2015

Bliskopad. Dzień 27

Karton i co dalej?

Jak już pisałam na blogu niedawno przeprowadziliśmy się. I mieliśmy mnóóóstwo kartonów, z których znakomita większość została już przerobiona, zużyta, przekształcona, funkcjonuje gdzieś w przestrzeni domu nadal albo gdzieś zniknęła w niebycie. Całe szczęście, że nie musimy mieszkać w kartonie, ale kartony, kartoniki i różnej maści pudełeczka są bardzo istotne w naszej rodzinie;) Chłopaki stale robią z kartonów pojazdy, komputery, zbroje,oręż, korony , zegarki czy tam coś na ręce do teleportacji i takich tam. Zdarzył się i bankomat, kuchenka mikrofalowa i... pralka. Poza tym ostatnio oprawiłyśmy z Mirabelką jedno z jej dzieł właśnie w ramę z kartonu. Od pewnego czasu w planach miałyśmy też sklejenie z kilku grubych kartonów tablicy a la korkowej. 








A samolot machnęłam Kropeczkowi jeszcze przed śniadaniem.  Z kartonu po pizzy.  Pomalowane farbami jeszcze z panieńskich zapasów! I ciągle w doskonałej formie! Zupełnie jak ja ;)




czwartek, 26 listopada 2015

Bliskopad. Dzień 26

Poszukiwacze skarbu

Czasami organizuję dzieciom podobne zabawy- a to szukanie skarbu ze wskazówkami,  a to zwykłe szukanie fantów po ciemaku,  z latarkami.  Dziś miałam bardzo miłych gości.  Przywieźli czekoladowe monety, które ukrył w puszce po herbacie. Tak powstał skarb. Potem na szybciora machnęłam mapę, krzyżówkę z podpowiedzią i list. Cała piątka wzięła udział w zabawie. Najmłodszy spał.  A zresztą on narazie tylko mleko uznaje;) Nie obyło się bez obrażenia się, kłótni, a nawet rękoczynu! I to z czyjej strony?  Naszej słodkiej,  uroczej Mirabelki! Cóż,  trzeba podejść do tego jak do okazji do wychowywania dzieciorów... 
Ps. Podzieliły się że mną:D















środa, 25 listopada 2015

Bliskopad. Dzień 22

Kolorowe kredki

Ooo, kredek ci u nas dostatek. Tanie, drogie, świecowe, tłuste, suche, pastelowe, nieblaknące,  niełamliwe o spłyconej barwie ( coś za coś),  intensywne i nasycone, lecz słabe, metaliczne, elastyczne, wielokolorowe , dwustronne, grube i cienkie, najwyklejsze szkolne i takie, którymi nie pogardziłby zawodowy rysownik. Są w codziennym użyciu. O, choćby dziś, nieprzyzwoicie późnym wieczorem, Brunisław ( nie mógł spać) zrobił dla mnie coś, żebym się nie nudziła ( hue, hue...).  Zostawił mi na noc... kolorowanki handmade.  
Poniżej na zdjęciu kolorowanki dla mnie i podręczne;) pudło kredek Mirabelki:


Ps. Czy w Waszych domach temperówki też zawsze gdzieś się chowają;)? 

x

wtorek, 24 listopada 2015

Bliskopad. Dzień 21

Coś życzliwego dla nieznajomego

Tak się złożyło, że w kościele zbierają przybory szkolne dla dzieci z Kazachstanu. My przy tych dzieciach to prawdziwi bogacze.  Im naprawdę potrzebna jest wszelka pomoc. Postanowiliśmy podzielić się zapasami z naszej szuflady. Dziś przygotowujemy rzeczy, które Mirabelka z kuzynką- Laurą zniesie jutro do specjalnie przygotowanego kosza w kościele 


x

Bliskopad. Dzień 25

Dzień Pluszowego Misia 

Czy lubicie? Obchodzicie? U nas tylko częściowo - Ci, którzy nie mają dystansu do swojego zaawansowanego wieku ( Mapami, ja mam już dziewięć lat!) nie imprezują. Ja tam zaliczam się do grona imprezowiczów;)
Ps. Niektórzy myślą, o, zgrozo!, że pluszowe misie są do jedzenia;)


Bliskopad. Dzień 24

Zabawa w chowanego 

O, to to! Zabawa w chowanego to jedna z fajniejszych zabaw jakie zimą przenoszą się z podwórka do domu.  Pamiętacie jak bohaterowie książki C.S. Lewisa trafili do Narni?  Właśnie dzięki tej zabawie.  U nas co prawda ani takich przestrzeni ani tak pustych szaf ;) nie ma, ale... też jest się gdzie pobawić.  A jakby ktoś nie bał się półmroku,  zimnych ceglanych ścian czy pająków to może się nieźle ukryć w piwnicy :D
Zabawa w chowanego jest u nas codziennością.  Tylko Zośka raczej nie bierze udziału- zajęta swoimi sprawami,  zainteresowaniami. 
Fistaszek jest malutki,  ale lubi a ku ku. Ja zakrywam swoje oczy i podglądam, zaś Kropek nadal lubi te samą zabawę,  ale w wersji, że to jemu zakrywa się oczy czy to ręką, czy ubraniem podczas porannego ubierania.  Na szczęście moje dzieci nie robią a ku ku tak jak to robiła moja kuzynka gdy była malutka- podnosiła powiekę śpiącego rodzica mówiąc z uroczym uśmiechem: " a ku ku! Śpiiis? "



piątek, 20 listopada 2015

Bliskopad. Dzień 20

Namiot


Znacie dzieci nie lubiące namiotów? Ja tak. Brunisław. Ale Mirabelka lubi bardzo.  Kropek przychodzi z doskoku, starsi zajęci swoimi sprawami .  Najmłodszy za mały.  
Mirabelka nie przeszkadza, że jest tam sama. Rysuje z zapałem.  
Ja też lubiłam takie zabawy. A zwłaszcza huśtawkę z kapy zaglądają na trzepaku.  Taki kokonik podobny do tego jaki gotowy można kupić w skandynawskim sklepie - wiecie którym ;)?


czwartek, 19 listopada 2015

Bliskopad. Dzień 19

List niekoniecznie w butelce


Postcrossing! Znacie? Lubicie? My już daaawno nic nie wysłaliśmy, ale dziś jest dobry dzień,  by to zrobić.  A nasza kartka poleci dooo...

nadmorskiej miejscowości w... 
Rosji!


A żeby nie było nudno to jeszcze jedną wylosowaliśmy. I ta trafi do...

pewnej skautki z Niemiec :)


wtorek, 17 listopada 2015

Bliskopad. Dzień 18

Domowa dyskoteka

U nas jakoś nie kultywuje się tańców. Właściwie to nigdy nie tańczymy, na imprezach tanecznych nie bywamy.  Dzieci też nie bardzo.  No może trochę Mirabelka? Lubią wygłupy przy muzyce, ale tańcem to tego bym nie nazwała;)'
Muzyka jakiej słuchają jest przeróżna- jak różne są one i jak różne miewają nastroje.  Prawie zawsze maluchy lubią Prusinowskich.  Mamy dwie płyty od Kai Prusinowskiej.  Jedna służyła Kropkowi przez pewien czas jako wyciszacz,  ale zdecydowanie lubią tańce hulańce przy " Kusym Janku" :)


Bliskopad. Dzień 17

Farby w ukryciu

Prawda. Staramy się,  by były w ukryciu.  Przynajmniej przed Kropkiem ;) Dziś malowanie wszyscy oprócz Brunisława - ten wolał bawić się w... basen;) Święta tuż tuż,  więc tego malowania jeszcze trochę będzie. Styropionowe dekoracje na okna i drzwi czekają na jakiś spokojny dzień. 



poniedziałek, 16 listopada 2015

Bliskopad. Dzień 16

Niezwykła kąpiel

Dziś kąpiel niezwykła o tyle, że zdarza się góra raz na tydzień i ma miejsce na... basenie! 
Juuupi!


niedziela, 15 listopada 2015

Bliskopad. Dzień 15

Książkowanie

Cóż powiedzieć...  U nas jest codziennie książkowanie.  Książki zawłaszczają każdą przestrzeń.  Co niektórzy przejawiają nawet objawy uzależnienia.  Uwaga! Jeśli i Ty próbujesz czytać pod prysznicem to nie ma nadziei - jesteś książkoholikiem...
Ps. Każdy czytający czyta sobie na ogół sam. Kropkowi czytał dziś Tatuś, a Mirabelce ja. Dziś w dzień przyłapałam Szczypiora jak czytał czteromiesięcznemu Fistaszkowi. O ciotkę Fru Bęc;)


sobota, 14 listopada 2015

Bliskopad. Dzień 14

Bitwa na poduszki!

Bez bicia. Z ręką na sercu. Straaaaaaasznie  dawno nie biłam się na poduszki.  Ostatnio wieeele lat temu, gdy Zośka była jeszcze malutka. Ale wtedy to się tak śmiałyśmy, że ho ho. No i...  stłukłyśmy lampę dziadka:/ Udało się naprawić:) Wspomnienia Zośka ma do dziś, choć wtedy miała mniej niż trzy latka.
Szczerze mówiąc wcale jakoś nie było ochoty na wojnę poduszkową.  Co jednak nie znaczy,  że poduszki nie poszły w ruch. Tylko, że ja w tym uczestniczyłam jedynie jako obserwator.  Zabawa była zarezerwowana dla ścisłego grona złożonego ze Szczypiora,  Brunisława,  Mirabelki i Kropeczka. Dzieciaki bawiły się w "pracę", w parkour i w... psią budę.  Wszystko przy wykorzystaniu poduszek ofkors ;)
Ps. Kto jest miszczem bocznego planu, nooo?

piątek, 13 listopada 2015

Bliskopad. Dzień 13

Zabawa światłem. 

Wykorzystaliśmy fakt, że szybko się ściemnia. W ogrodzie porozwieszałam torebki ze schowanymi w środku wafelkami w czekoladzie.  I wysłałam dzięcioły z latarkami. Zjeść mogli dopiero w domu, a sprawna latarka była jedna, więc musieli... współpracować:D I jeszcze wspinać się na drzewa ;) Niestety nie szła współpraca, nie obyło się bez jęczenia i kłótni... Ech...
Poza tym mieliśmy obiad przy świecach. Niestety nie romantyczny,  a raczej nerwowy.  Nagle światło zamrugało i zgasło na amen. Zupełnie nie wiedzieliśmy skąd ta awaria. W gniazdkach prądu nie było,  w części domu było światło, a część tonęła w ciemnościach. Okazało się, że "faza poszła". A gdy przyjechało pogotowie energetyczne,  okazało się,  że awaria jest na słupie,  prądu nie ma na całej ulicy i że możliwe,  że awarię spowodował... ptak:/
Wymyśliłam też maluchom zabawę w łapanie promienia. Tak jak bawią się małe kociątka - snop światła ucieka a maluchy go gonią, wskakują, próbują złapać. Fajna zabawa,  tylko trzeba uważać, żeby się głowami nie zderzyć. 



środa, 11 listopada 2015

Bliskopad. Dzień 11

Barwy Narodowe 




Mokro. Wichura. Siedzimy w domu. Ciepło. Miło. Pieczemy ciastka maślane. To znaczy Zośka piecze, a ja czekam na degustację;) Niektórzy oglądali relację z Placu Defilad.  Inni... defilowali z flagą po domu;) A prawie wszyscy grali na komputerze. Jest jedną fajna strona patriotyczna.  Przygotowana przez Muzeum Józefa Piłsudskiego. Z grami, bajkami, quizami, memo itp. Można też wydrukować gotowe materiały i zrobić dzieciakom zajęcia w domu. Polecam TUTAJ
P.S. Muzeum Józefa Piłsudskiego organizuje wysyłanie pocztówek z okazji Dnia Niepodległości.  Pocztówki można za darmo otrzymać w różnych miejscach albo pocztą. Mają już naklejkę znaczki.  My przegapiliśmy akcję w tym roku, ale w ubiegłym wysłaliśmy pięćdziesiąt pocztówek. TUTAJ możecie zobaczyć jedną z pocztówek jakie w ubiegłym roku wysłaliśmy.

KONKURS. Książka o rodzinie większej niż nasza

"8+2" Anne Cath.- Vestly




8+2 to być może będzie większa seria. Póki co po polsku wyszły dwa tomy: "8+2. Domek w lesie" i "8+2. Ciężarówka". Obie opowiadają o rodzinie większej niż nasza. Rodzinie, w której jest aż ośmioro dzieci i która to rodzina skromnie żyje z pensji taty jeżdżącego ciężarówką. Żyją w...  jednopokojowym mieszkaniu. Nie mają wypasionych sprzętów. Mama robi wszystko ręcznie, a pranie każdy robi sobie sam!  Każdy ma miskę,  w której codziennie przepiera swoje rzeczy. Do spania rozkładają na noc materace.   Z oszczędności miejsca na dzień są one chowane w jednym miejscu. A gdy przyjeżdża do nich babcia wiecie gdzie ją kładą spać?  Na kredensie w kuchni! Wiecie co jeszcze? Współczują złodziejowi ciężarówki taty, zapraszają go nawet do domu! A kto w ogóle tę skradzioną ciężarówkę odnalazł?  Ciężarówkę,  która zapewniała rodzinie jedyny dochód? Dzieci oczywiście :)! A te dzieciaki to naprawdę fajne rodzeństwo.  Wspierają się,  pomagają sobie nawzajem i razem się bawią.  A gdy trzeba pomagają też rodzicom albo ratują z tarapatów babcię. I wszyscy oni mają imiona zaczynające się na literę "m"! 
W drugiej książce udaje im się zamienić lokum na większe, ale o tym wszystkim przeczytajcie sami. Książki utrzymane są w bardzo ciepłej,  rodzinnej atmosferze. Ciągle coś się dzieje. Jeśli ktoś lubi prostotę w ilustracji dziecięcej to ta książka z pewnością go ucieszy.
My mamy dla Was jeden egzemplarz części z ciężarówką.  Wystarczy, że w komentarzu wpiszecie komu i dlaczego chcielibyście tę książkę podarować.  Jeśli ktoś ma profil na fb to proszę o udostępnienie tego wpisu.  Zabawa potrwa do 20.11 Następnego dnia rano, gdy tylko wstanie Mirabelka wylosuje jednego, zupełnie przypadkowego uczestnika zabawy. Zadecyduje łut szczęścia. Książkę postaramy się wysłać jak najszybciej, ale zastrzegamy sobie możliwość obsuwy w przypadku choroby. To co, bawcie się?  Komu książkę? Komu?

A TUTAJ możecie zajrzeć co polecają na innych blogach biorących udział w projekcie

wtorek, 10 listopada 2015

Bliskopad. Dzień 10

Niech nam się upiecze! 

A, upiecze! Upiecze! Ale za parę długich tygodni;) Teraz czas na przygotowanie ciasta. Każdego roku przygotowujemy "najpyszniejszynaświeciezniczymnieporównywalny" piernik staropolski. Robimy go na półtora miesiąca przed świętami i do czasu zrobienia pierniczków ( a robimy głównie serduszka z nadzieniem malinowym) ciasto leżakuje w lodówce. W ubiegłym roku musiałam dłuuugo leżeć. W efekcie pierniczki upiekliśmy po trzymiesięcznym leżakowaniu ( żeby nie było - ja leżakowałam zdecydowanie krócej od ciasta;)).  Wyszły przepyszne.
Zdjęć niestety nie mogę wrzucić, ale pokażę jedno sprzed kilkunastu dni, gdy dzieciaki postanowiły upiec coś słodkiego. Tak same z siebie.  A właściwie to pomysł rzuciła Zośka. Potem też dowodziła akcją.




poniedziałek, 9 listopada 2015

Bliskopad. Dzień 9

Nasze puzzle


Dzisiejszy dzień dał mi nauczkę! Bądź uważniejsza, kobieto! W codziennej pogoni przegapiłaś, że Kropeczek słabo sobie radzi z nożyczkami! Narysowałam mu proste linie, a oto jak je powycinał :


Czego nie wyciął, to porwał. Na prawie trzydziestoletniej pocztówce ze smerfami!  Skandal! Kto wie, może właśnie w śmieciach wylądowała mała antyczna fortuna;)?
Kolejne puzzle wycięłam ja. Mirabelka machnęła od niechcenia. A Krapkowi trzeba było pomóc. 
Ćwiczyć! Ćwiczyć!  I jeszcze raz ćwiczyć!


niedziela, 8 listopada 2015

Bliskopad. Dzień 8.

Spacer inny niż wszystkie 


No fakt. Inny wyszedł istotnie. Nikt nosa z domu nie wyściubił.  Poza mną. Na chwilę się wyrwałam rano, bo w naszym ulu masła zabrakło;) Pogoda szalona.  Szłam w pełnym słońcu, mimo cienkiego płaszczyka zgrzałam się.  Wiatr rozwiewał liście wokół mnie i było tak niesamowicie ciepło!  Rodzina się dolecza,  sympatyczny szef męża cały dzień napastuje go i zarzuca robotą ( urlopu się zachciało, co?), dzieciaki bawią się same. Trochę to przypomina Nianię MacPhee,  ekhem,  ekhem...  Wyszedł im spacer inny niż wszystkie, bo w zaciszu domowym... Architektura naszego starego domu jest bardzo fajna, bo na dole można zatoczyć koło przechodząc przez większość pomieszczeń. Szczypior narysował maluchom oznaczenia trasy i mieli ją pokonywać w określonych miejscach ćwicząc przysiady czy pompki. Fajnie spacerowali,  Fistaszek spał. Krótko spał. Bo spacer szybko dosyć zamienił się w rajd, a Szczypior mierzył czas...