Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dziecko na Warsztat III. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dziecko na Warsztat III. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Warsztat dowolny z Dzieckiem na Warsztat III


Mocno spóźnieni i zagonieni pokażemy Wam co robimy jak nas nie ma. No, maleńki fragment pokażemy, bo doby nie starcza, by ogarnąć wszystko. 
Lato, choć nie rozpieszcza,  roztacza przed nami szaloną paletę barw i zapachów. Kusi tysiącem cudownych roślin na wyciągnięcie ręki. Trudno się oprzeć takim pokusom,  więc... nie opieramy się ;)
Nasz dowolny Warsztat nie da Wam konkretnych przepisów co i jak robiliśmy krok po kroku, zwłaszcza, że dziedzina, którą wzięliśmy na warsztat daje duże pole do popisu i improwizacji. Można się dużo nauczyć metodą prób i błędów -można sobie na te chwilę na to pozwolić; nie wyjdzie- trudno.   Z głodu nie uprzejmy,a więcej błędu nie popełnimy;)
Muszę się pochwalić,  że Brunisław sam, z moją niewielką pomocą techniczną zrobił syrop z kwiatów czarnego bzu. Nazrywał, poodcinał kwiatuszki, ugotował i rozlał do słoiczków syrop ( te" gorące" etapy z moją pomocą). Na koniec nawet sam powypisywał i ponaklejał etykiety. Część słoików podarował kilku osobom.
Robiliśmy również herbatę Iwan Czaj z kiprzycy wierzbówki. Tu trochę, odrobinę dosłownie, pomógł Szczypior i jego kolega. Zrolowali trochę liści.  Ach, zapomniałabym- fermentowaliśmy również bez lilak.  Tu do pomocy zaprzęgłam Mirabelkę oraz jej... babcię i prababcię. To był naprawdę miło spędzony czas:) Poza tym co tam jeszcze wyrabiało się w naszej kuchni? Lemoniada z czerwonej koniczyny. A także z suszonych kwiatów chabra,jasnoty białej i listków stewii. Z małym dzikim jabłuszkiem, miodem od Adama- pszczelarza i sokiem z cytryny. Wyszło bardzo interesująco. Koniczyna- kwaskowa, orzezwiająca, mocno musująca, smak rześki,  ale przyjemnie rześki.  Ta druga zdecydowanie slodsza, smak łagodniejszy, przyjemny, mniej nagazowana,  bąbelki delikatniej łaskotały podniebienie. No i octy.  Stoją póki co trzy. Co z nich wyjdzie i czy wyjdzie - nie wiadomo. Jagody z kwiatami czarnego bzu, maliny z jeżynami i jabłkiem spod jabłoni oraz krwawi i wrotycz z odrobiną dziurawca i miodem. 
Popatrzcie sami:










Ps. Zaliczyliśmy też spektakularną klapę.  Miał być cydr,  a wyszło... nic.  Nianię pracuje. Parę razy bulgotnęło i już. Pewnie dlatego, że połowę jabłek stanowiły papierówki.  Zapamiętajcie po tym warsztacie- papierówki to tylko na przetwory:p

Wpis powstał na potrzeby projektów:
Dziecko na Warsztat i Mały Przyrodnik 


poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Zabawy podwórkowe wiejskie i miejskie

Zabawy terenowe w Dziecku na Warsztat

Hm, zabawy terenowe zawsze rozumiałam jako zabawy typu podchody, geocaching itp. Niestety, choć często i od dawna o tym myślę, jakoś nam nie po drodze do zagłębienia się w geocaching,  ale w podchody czasem bawiłam się z dzieciakami jeszcze do szóstej ciąży - czyli nie tak dawno, ale wtedy mieszkaliśmy na blokowisku i inaczej wyglądała nasza codzienność .  Wtedy wyjście z dziećmi było obligatoryjne- bo zawsze były jakieś małe,  potrzebujące maminej opieki. A ponieważ tarabanienie się przez cztery piętra z kilkorgiem dzieci, wielkim brzuchem i torbą przydasiów do przyjemności nie należało,  wychodziliśmy na ogół raz a dobrze- na kilka godzin. I wtedy, zdarzało mi się robić dzieciom 


Podchody. 



Czasem wyciągałam z domu w ten sposób starsze dzieci. Szliśmy z młodszymi przodem zostawiając ślady- czasem listy przyklejone do np.znaków drogowych, czasem szyfry,  zadania, zmyłki,  rebusy, zagadki logiczne, rysunki, albo... wiadomości u "znajomej pani"- może to być sklepik, poczta. Starałam się wybierać takie miejsca, z których mieliśmy dobrą widoczność- np. stojąc przy oknie na drugim piętrze marketu widziałam dzieci wychodzące z lasku naprzeciwko,  przechodzące przez ulicę i zbliżające się po kolejną wskazówkę do... windy w sklepie itp 


Quizy różnej maści 

Tutaj przydatna bywała kolorowa kreda. Rysowaliśmy różne figury ( na ogół okrąg typu " pizza") podzielone na pola i bawiliśmy się w zabawy typu państwa -miasta.  Np. dzieliliśmy koło na części ( od razu ćwiczymy ułamki) przydzielając każdej części kategorię - np. Państwa, rośliny, zwierzęta, zawody, kolory itp. Ktoś mówił w myślach alfabet,  mający odpowiadać mówił stop; na jaką literę wypadło na te musiały się zaczynać odpowiedzi. Rzucało się kamykiem i odpowiadało na pytanie z pola, na którym wylądował kamyk. Grę można dowolnie modyfikować - np. rzucać na dwa pola z cyframi i ćwiczyć dowolne działania na tych cyfrach, albo grać w jakimś języku obcym.  To były lubiane zabawy, w które chętnie włączyły się postronne dzieci. Rysunek po zabawie zostawał dla innych dzieci- przynajmniej ba pewien czas, bo wiatr i deszcz szybko i do czysta czyściły chodnik z kredy

Guma, skakanka, piłka,  dziesiątki 

Wierzcie lub nie, ale może dzieci,  zwłaszcza chłopaki,  nie lubią grać w nogę. Za to w mieście fajnie się gra w dziesiątki. Piłką -o ile mieszkańcy nie pogonią, że ktoś łomocze piłką w ścianę ( och, pani Hejnerowa,  jak myśmy Pani w dzieciństwie nie doceniali biorąc Pani wyrozumiałość w tym temacie za najoczywistszą oczywistość; dzisiejsze dzieci już na to nie mają co liczyć) albo w gumę, do której miejskie chodniki są wręcz stworzone.  Z mojego dzieciństwa została w świetnym stanie wspaniała długa skakanka - taka co dwie osoby kręcą,  a inne skaczą.  Uwielbiałam to, moje dzieciaki nie skaczą,  niestety gdy mają dostęp do skakanki zawsze prędzej czy później wpadają na głupi pomysł bardzo niestandardowego jej wykorzystania...  Ekhem, ekhem...

Ślepak

W Ślepaka bawią się starsze dzieci- często ku zgorszonym spojrzeniom rodziców maluchów. Rodzice maluszków - bądźcie wyrozumiali.  Podrostkom trudno znaleźć sobie zajęcie na placu zabaw wypełnionym na ogół sprzętami dla młodszych, w piłkę grają, ale ile można grać? Wszak nie samą piłką człowiek żyje ;) Z trzepaków podrostki są przeganiane- zawsze znajdzie się jakieś zrzędliwe stare babsko (panowie nigdy nie przeganiają jakoś), a snucie się po osiedlu w liczbie dziesięciorga sporych ciał z marszu implikuje nieprzychylne spojrzenia. No dobra, wróćmy do Ślepaka.  Polega na zajęciu zjeżdżalni- takiej jak najbardziej rozbudowanej.  Jedna osoba zamyka oczy i próbuje złapać inną.  Wszyscy muszą poruszać się tak, by nie dotykać ziemi. Noni nie dać się złapać. Ślepak kieruje się doskonałym słuchem i amplitudą drgań- jeśli podejrzewa, że ktoś ze stada dotknął ziemi, może sprawdzić. Jeśli ma rację, przyłapany osoba zostaje ślepakiem.

Sklep, teatr, cyrk


To zabawy mojego dzieciństwa. Teraz rzadziej się dzieciom chce długo pracować nad zabawą.  Chyba. A może to kwestia tego, że smycz, którą dzierżą rodzice jest o wieeele krótsza niż w czasach mojego dzieciństwa?  Tak czy siak do zabawy przydają się różne domki ma placach zabaw, albo miejscavpod najniższymi balkonami ( jak podejrzliwe babska nie pogonią). Zaś do teatru najlepiej nadają się rozłożyste wierzby płaczące, ewentualnie każde inne drzewo, które tworzy gałęziami zadaszony " amfiteatr";). A do zabawy w cyrk najlepszy jest trawnik. Jak nie pogonią... 

Jakie to... auto,  drzewo, ptak itp

Tę zabawę wykorzystujemy gdy idziemy do odległego parku,  albo na zakupy czy właściwie gdziekolwiek ;)

Detektyw roślin 

Jak dużo jest w środowisku jakiejś rośliny to można się pokusić o zerwanie. Dzieciaki mają tę roślinę odszukać, zerwać taka samą cześć i przynieść na dowód opisując w jakim środowisku rośnie. No i idealnie byłoby wiedzieć co się dzieciom zleca;) Jak czegoś jest mało to można zlecić poszukiwania na podstawie opisu, albo zdjęcia z atlasu, który mamy że sobą - w Wielkiej torbie pełnej przydasiów.  Przy tej zabawie warto dyskretnie wrzucić zasady ochrony roślin i pogadać o trujących.

Entomolog 

Podobnie jak wyżej.  Tylko niczemu nic nie odrywamy, pliiiz;)

Cyberpodglądacz 

Aaa, tu tovjuz trzeba mieć sprzęt. Jakiś aparat. Wybrać sobie jakąś roślinę - najlepiej kwiat lub pęd owocowy.  Codziennie robi się jedno zdjęcie. A potem można pozwolić dzieciom połączyć je w film, podłożyć muzykę itp. Najładniej wychodzi z jakimś Kwiatem- wschodzi, rośnie, tworzy pąki, zakwitały, przekwita, opadają płatki i cykl życia gotowy :)

Rower

Tu chyba wszystko wiadomo. Choć,  wiadomo, najfajniejsze jest eksplorowanie okolicy

Majster klepka

Warto dzieciom kupić zestaw narzędzi.  I... pozwolić ich używać ;) 
Moje dzieci używają narzędzi ogrodniczych i konstruktorskixh. Szczypior jest w trakcie budowania dla mnie skrzynki drewnianej- warzywnika.  A latem zacznie się u nas remont domu- zgadnijcie kto będzie pierwszym pomocnikiem majstra ;)?







Szalona kuchara

Kuchara jest bardzo ciekawym zjawiskiem, które pokazuje, że choć niektóre zabawy przemijają,  to inwencja dzieci nie umiera. Powstają wciąż nowe zabawy, albo zmienione wersje dawnych. Kucharę i podobne zabawy opisałam tutaj. Szalona Kuchara polega na tym, że jest jedną osobą, która wybiera kategorię,  np. kosmos.  W grze biorą udział minimum trzy osoby. Wybierając osoba podała kategorię,  a uczestnicy wymyślają po jednym słowie związanym z kategorią ( np. dwóch uczestników podaje słowa " galaktyka" i " czarna dziura")  i jedno słowo na " podpuchę" ( np. Mikołaj Kopernik) .  Szalona Kuchara ( czyli osoba, która podała kategorię)  wybiera z trzech słów jakie usłyszała od uczestników jedno. Jeśli wybrała " podpuchę" jeszcze raz jest Kucharą. Jeśli wybrała słowo gracza, to ten gracz ucieka, a ona musi go złapać. Jak złapie to uciekinier staje się Kucharą. 

Raz, dwa, trzy, baba Jaga patrzy


Przyjemne są tego typu zabawy podwórkowe - zwłaszcza dla młodszych dzieci.  Dla nieco starszych chyba większą frajdę sprawiłby zbijak,  tylko... skąd obecnie wziąć tyle dzieci? Swoich jednak mam za mało;) Gdy mieszkaliśmy na osiedlu zdarzyło się dzieciom parę razy zagrać w zbijaka, ale tyłka latem, gdy ciepło i gdy... dzieci nie muszą iść do szkoły.  A najlepiej jeszcze jak rodzice nie za bogaci - żeby się przez całe wakacje nie rozjeżdżali po świecie, żeby było komu na dwór wyjść;)

Drzewa



Te dzisiejsze drzewa... Jakieś takie słabowite.   Jak się nie ma swojego ogrodu i próbuje gdzieś wspiąć to zaraz ktoś pogoni,  bo się drzewa niszczą.  Czasem też pada argument, żeby nie włazić, bo można spaść... Pół dzieciństwa na drzewie przesiedziałam i uszczerbku nie odniosłam. Nie znam też nikogo kto by odniósł :p Idąc tym tropem trzeba by się położyć, bo można się przewrócić.  Hm, nie miałabym nic przeciwko - jak każda zmęczona mama,której ulubioną zabawą jest Śpiąca Królewna,  w której to zabawie matka z oddaniem odgrywa główna rolę;)
Co do drzew to możliwości jest o nieeebo więcej- ot, można choćby robić jedno zdjęcie każdego dnia w roku i zrobić animację. Albo chociaż poobserwowac co na, pod, wewnątrz czy obok drzewa żyje. Albo zrobić coś z drewna, wiosną spuścić trochę soku itd, itp

Łuk

Łuk, pistolety, walka,rycerze, bandyci,  policjanci.  Cóż, teraz też passé.  Wypada się bawić co najwyżej w biwak,  podchody,  ale koniecznie w asyście " osoby pełnoletniej" x tudzież sporty walki, koniecznie na zorganizowanych zajęciach z profesjonalnym trenerem. A jak nie to, to cóż... widać ile roboty z nierozładowaną agresją mają pedagodzy w szkołach 

Chowany

Jak się bardzo, bardzo chce to da się bawić i w domu. Jednak najfajniej jest na dworze 

Ciuciubabka

Taka klasyczna to już chyba kurzem porosła? Jednak popularnością cieszy się w formie " Ślepaka"

Piach,  błoto, glina, woda

Wystarczy kupić kalosze i pozwolić się dzieciom brudzić.  Raz, że nabiorą może odporności,  a dwa to żadne terapie SI się nie równają. I to takie przyjemne i wciągające!





Las

Slowo- klucz to krainy przygod i fantazji. W lesie tyle można, że aż nie wiem od czego zacząć, więc ni zacznę :)




Pikniki

To też się da nawet zimą,  w domu, ale najwięcej radości dają ciepłą wiosna, gdy można usiąść w trawie, a świat aż bucha radością życia. No i apetyt lepiej dopisuje. 

Restauracja

Zabawa w restaurację też może się odbyć w domu, ale najlepsze wspomnienia pozostają po gołąbki z błota zawibuetych w kościele wodorostów i ułożonych na kamieniu na brzegi rzeki.  Nooo, restauracja zrobiona z szopy czy stodoły też jest fajna. Jak i holowanie warzyw, próby sprzedawania plonów przez siebie samego wyhodowanych itd ( na balkonie można wyhodować szczypiorek, pomidorki koktajlowe czy koperek i wiele, wiele innych) 

Ognisko

Dzieciaki uwielbiają. Niedawno zrobiliśmy takie na dziesięcioro dzieci. Jest to możliwe odkąd mamy dom. Marzy mi się trójnóg z kotłem- wtedy nawet zimą moglibyśmy gotować grochówkę dla zmarzniętej dziczy wracając z sanek;) O ileż lepiej smakuje taka grochówa w porównaniu do tej ugotowanej w domu, na zwykłej kuchence;)!

Hazardzik ze ślimakami w tle
Nie znam dzieciaka, który by nie zbierał ślimaków.  A jak jest jeszcze kompan do zabawy to można urządzić wyścigi ślimaków.  Jak nie ma kompana to też można, tylko emocje już nie te;)

Chwastożercy


Kiedyś wojna zmuszała ludzi do jedzenia wszystkiego- " Kawa" czy mąka z żołędzi kojarzyła się dawniej ze skrajną biedą,  a teraz leży wśród ekskluzywnych produktów na dziale eko w marketach.  My możemy zrobić je z dziećmi samodzielnie.  Albo chociaż szwendając się pokazywać co jest czym i jak można to wykorzystać. Może by tak zrobić racuchy z kwiatami mniszka - przy okazji można dzieciom wbić  do łebków, że mniszek to nie mlecz?

Poza wyżej wymienionymi zabawami, które są małym wycinkiem tego w co bawiły się lub bawią moje dzieci, istnieje jeszcze całe mnóstwo innych. Te wyżej opisane zabawy są zupełnie przypadkowo przywołane z chaosu mej pamieci,  można, a nawet wypada je też zupełnie dowolnie modyfikować, bo wtedy widać, że te zabawy żyją, że nie czeka je los porastających kurzem świadectw w notesik etnografów.  

Przyjemnej zabawy:)!
Zajrzyjcie koniecznie w co tam inne dzieci się bawią 


Słowo mamy ED Montessori Karolowa mama Kreo Team Kreatywnym Okiem Matkopolkowo Bez nudy 360 przygód Bawimy się my 3 Biesy dwa Duśkowy świat Dzika jabłoń Elena po polsku Co i robi robcio Jej cały świat Cały świat Karli Tymoszko Igranie z Tosią Kawa z cukrema Laurowy zawrót głowy Kreatywnie w domu Gagatki trzy Guguiowo Ciekawe dzieci Świat Tomskiego Ohana blog On ona i dzieciaki Nasza przygoda diy My home and heart Mama Aga Konfabula Uszywki Zuzinkowej Mamy Mama na pełen etat Schwytane chwile Pomysłowe smyki Z motylem na dłoni Zabawy z Archimedesem Zakrecony belfer Pomieszane z poplątanym Nasze rodzinne podróże Ogarniam wszechświat Kreatywna mama Nasza szkoła domowa FB Dziecko na warsztat

sobota, 27 lutego 2016

Tradycje.

Tradycje 

Bóg się rodzi! I właśnie dlatego- dlatego, że mamy Adwent, że wkrótce Boże Narodzenie,  to opowiem Wam o naszych tradycjach rodzinnych. Są one takie trochę niepełne,  zerwane. Nasi przodkowie żyli na Wileńszczyźnie, na Wołyniu. Wichry historii sprawiły, że,  jeśli je przeżyli,  to porzucali dobytek ratując siebie, dzieci.  Nie ma żadnej ziemi, domów,  ba, zdjęć nawet nie ma. Jedyne zdjęcie mojej prababci z Wołynia zaginęło w Stanach po śmierci mojego wuja. A i PRL doskonale wszystko zaorał.  Niewiele, naprawdę niewiele zostało... 
W naszej rodzinie pielęgnujemy tradycje podobne do tych jakie panują w domach innych Polaków. Uwielbiamy pierogi- jemy w dwóch postaciach- gotowane i pieczone,  bo u męża jadło się jedne, a u mnie drugie.  Uszka w naszym domu zawsze, ale to zawsze były z grzybami leśnymi ( a u moich kuzynów na Roztoczu robią z pieczarkami),  ryby, gdy dziadek żył, bywały przez niego własnoręcznie łowione.  Sałatka jarzynowa to typowy must have każdego polskiego domu. Ale też jadamy w dwóch wersjach- z cebulą i bez. Śledzie.  Nie cierpię.  Fuj. Ale... W ubiegłym roku jadłam.  W cieście.  Najlepsze na świecie. Autorstwa mojej teściowej - urodzonej mistrzyni kuchni ( chwaliłam się już, że mam baaardzo fajną teściową :)?)   Dawniej jadalnym własnoręcznie przyrządzane i wędzone przez sąsiada wędliny. Fakt, było ryzyko, bo np. bywały nîedosolone lub przesolone, ale domowe. Dziś częściej wędzonki kupujemy.  I już nie tylko na święta, przez co wiele straciły... Poza tym corocznie dorabiamy swoje ozdoby świąteczne i pieczemy pierniczki staropolskie. Właściwie to żadnych herezji nie popełniamy, a nasz dom z choinką, opłatkiem, z wieczornym czytaniem dzieciom opowieści biblijnych w adwencie jest taki jak miliony innych domów. I w tym tkwi siła tradycji:)







Zachęcam do odwiedzenia innych blogów biorących udział w zabawie :


Wok�� Dzieci S�owo Mamy Ed Montessori Karolowa Mama Kre Team Kreatywnym Okiem Matkopolkowo Bez nudy 360 przyg�d Bawimy my si� trzy Biesy dwa Du�kowy �wiat Dzika jab�o� Elena po polsku Co robi Robcio Jej ca�y �wiat Ca�y �wiat Karli Tymoszko Igranie z Tosi� Kawa z cukrem Laurowy �wiat Kreatywnie w domu LIttle bit life Gugusiowo Ciekawe dzieci �wiat Tomskiego Ohana On Ona i dzieciaki Mama w biegu Zakr�cony Belfer �winki 3 Uszywki Zuzinkowej mamy Mama na pe�en etat Mama Tr�jki Dzwoneczkowy raj mamy Ogarniam wszech�wiat Kreatywna mama Mama Aga Mamu�ka24 Pomieszane z popl�tanym Nasze rodzinne podr��e Nasza szko�a domowa Panna Swawolna Odkrywcy wiedzy Z motylem na d�oni Nasz przygoda diy Zabawy z Archimedesem Schwytane chwile Pomys�owe smyki My home and heart Gagatki 3 Dziecko na warsztat

niedziela, 21 lutego 2016

Z matematyką za pan brat

Matematyka królową nauk jest?


No właśnie. Jest czy nie? Pewnie punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.  Dla jednego najważniejsza będzie matematyka, a dla innego literatura, biologia itd Jedno jest niezaprzeczalne- matematyka otacza nas zewsząd i absolutnie nie ma na świecie takiego człowieka, nawet w najdzikszym zakątku świata, którego by nie dotyczyła matematyka, choćby jej maleńki fragment, cień niby.  Przecież nawet najdzikszy dzikus,  ludożerca z najgłębszej dżungli szacuje każdego dnia- ile dnia już minęło odkąd wstał,  a ile dnia zostało do zachodu? Ile wody trzeba dodać do posiadanej ilości mąki, żeby jakiś tam placek się udał? W jakiej odległości jest od zwierzyny? W innym miejscu na świecie uczniowie obliczają ile wynoszą sinusy, tangensy i takie tam, a jeszcze gdzie indziej wybitni matematycy pracują nad maszynami szyfrującymi, podczas gdy inni projektują nowe, skomplikowane technologie. Możnaby tak długo,  ale szkoda czasu ;) Warsztat matematyczny czas zacząć!  
Na końcu napiszę co mnie zainspirowało, z czego skorzystałam przy zabawie z tymi dziećmi, które wykazały zainteresowanie, albo co bym wykorzystała z tymi, które uciekły gdzie pieprz rośnie; gdyby nie uciekły of kors;) A teraz bez zbędnego ambarasu dokumentacja zabaw:
Gra planszowa Halli Galli - teoretycznie przeznaczona dla dzieci w wieku 8+, ale jak z większością gier, nada się też dla młodszego. Można poćwiczyć matmę i refleks, a także...  języki obce;) No, przynajmniej proste zwroty, liczebniki i owoce;) Kropek miał 2,5 roku gdy zaczął w nią grać. Na kartach przedstawione są cztery rodzaje owoców - śliwki,  gruszki, truskawki i cytryny. W ilości od 1 do 5. No i dzwonek- najfajniejszy element pudełka. W jednej z naszych wersji bawimy się tak, że najpierw się umawiamy, że np. gracz A dzwoni jak zobaczy jakikolwiek owoc w ilości 1, gracz B dzwoni gdy zobaczy kartę z 4 owocami, natomiast gracz C dzwoni gdy zobaczy 9 owoców ( wykładam wtedy dwie karty- przy okazji można poćwiczyć dodawanie, odejmowanie, mnożenie, dzielenie czy choćby zbiory).  Czasem jest problem, by ktoś inny niż Głównodzwoniący ( czytaj: Kropek) zadzwonił, ale grać się daje;) 




Dziurawy robot - to taka zwykła zrobiona odręcznie gra dla młodszych dzieci.  A dla czego robót? Aaa, bo tak nam się podoba:p Mogłoby być cokolwiek co lubią dzieci- choćby ciastko. To bardzo prosta gra. Dodawanie i odejmowanie dla najmłodszych.  Można jednak zrobić co nam wyobraźnia podpowie. A jak ktoś ma małą wyobraźnię to są interesujące książki jasno wykładające jak zrobić własne gry matematyczne.
Inna wersja tej gry wymaga trzech kostek- jak szaleć to szaleć ;) Rzucamy nimi, ale wybieramy sobie tylko dwie z nich- które chcemy i tak kombinujemy poprzez różne działania matematyczne,  by wynik był zgodny z jedną z liczb na planszy - wtedy możemy ją zakryć żetonem.  Żetony są w różnych kolorach, każdy gracz ma" swój" kolor, a odpowiedzi do jednego rzutu kostkami może być więcej niż jedna.  Im więcej zakrytych pól ( czyli dokonanych obliczeń,  czyli: główka pracuje) tym bliżej zwycięstwa.  Zwycięża ten kto zakrył więcej pól. 
Karty- ach temat- rzeka. Nie namawiam do hazardu, ale do gry dla przyjemności.  Oczko, tysiąc,  albo choćby wojna. Co kto lubi, co kto chce.  My trzepaliśmy wojnę - proste, ale póki co dzieci nie nudzi. Ćwiczymy porównywanie wartości - więcej/ mniej, a rozgrywka jednak jest nieprzewidywalna.  Może trwać chwilkę, a może się ciągnąć bez końca. A na koniec można poćwiczyć zręczność budując jak najwyższy domek z kart:)
Pieniądze - kolejna praktyczna umiejętność powiązana z matematyką. Jakie macie - prawdziwe, narysowane, kupoione- zabawowe czy zrobione ( najfajniej chyba odzyskuje się ołówkiem monetę przykrytą kartką;)) 
Żołnierz- to taka nasza wymyślona zabawa.  Chłopaki mają duży pokój, którego podłoga daje pole do popisu. I nie mam na myśli walk sumo. Eeee,  a przynajmniej nie tylko;) Otóż pod dywanem mamy... labirynt. Wyklejony na podłodze taśmą malarską. Jedna osoba jest żołnierzem,  a druga dowódcą, który jest ranny, ale przytomny. Musi doprowadzić szeregowca do apteczki. Wydaje przy tym komendy: " dwa kroki prosto",  " jeden krok w lewo" albo " obrót w lewo o 90 stopni i jeden krok w prosto ", tudzież " pięć kroków w tył " czy "obrót o 180 stopni i pięć kroków prosto". Potem trzeba jeszcze przeprowadzić szeregowego z powrotem. Można też położyć w kilku miejscach miny przeciwpiechotne.  Jeśli wprowadzi się na nią żołnierza, to wraca on do punktu wyjścia.  Można dowolnie uatrakcyjniać i wprowadzać nowe zasady, ważne by ćwiczyć kierunki, stopnie ( dla starszych dzieci to już w ogóle można utrudnić i np.  określić która ściana pokazuje północ i w odniesieniu do tego wydawać komendy używając nazw kierunków geograficznych. Byle samemu się nie pomylić,  bo będzie obciach:p Chociaż,  czemu nie? Można pokazać, że każdy się myli i że warto wtedy się śmiać z pomyłki zamiast obrażać). 




Zagadki-  Zośka miszczem jest ;)! Tak. To Zocha wiodła prym w zagadkach. Wszystko odgadła, choć czasem zbita z tropu porzucała właściwy tok rozumowania. 
Przykładowe zagadki:
- "W pokoju znajduje się babcia i jej dwa koty, cztery psy i jedna paprotka. Ile nóg znajduje się w pokoju? " Odpowiedź: 2 ( babcine)
-" Długopis i wkład do niego kosztowały łącznie 1,10 zł. Przy tym długopis był droższy od wkładu o 1zł.  Ile kosztował wkład?" Zośka nawet chwili się nie zastanawiała nad poprawną odpowiedzią, która brzmi " 5 groszy", podczas gdy chłopcy palnęli bezmyślnie,  że 10 groszy :p
-" Co to jest- dwie głowy, dwie ręce i sześć nóg, przy czym tylko cztery z nóg są w ruchu?"
Tu Zośka wymyśliła w pierwszym momencie,  że brzmienna klacz, lecz zaraz się poprawiła, że jeździec na koniu. Zaimponowała mi; ja bym pewnie tydzień myślała ;) A może to dlatego, że ona lubi konie? Szczypior wymyślił,  że...  bliźniaki syjamskie 
-" W rodzinie jest pięciu braci i każdy ma siostrę. Ile dzieci jest w rodzinie?" Banalne? Szczypior palnął, że 10;)
"Jedno jajko gotuje się cztery minuty. Ile będą się gotowały cztery jajka?" odp. 4 minuty;)
- zagadki "geometryczne " dla młodszych: 
" Jaką figurę geometryczną nosił na głowie Tatuś Muminka?" odp. cylinder
" Jaką figurę geometryczną wykorzystują niektórzy do karania dzieci?" odp. Kąt
" Jakie pojęcia geometryczne przyjaźnią się ze słońcem?" odp. promienie 
" Jaka linia ukryła się w nazwie słynnej wieży z Pizy? " odp. krzywa 
Czas -w ramach " babskiego wieczoru "  ( wiecie,  tylko Mirabelka,  Zośka,  ja i czekolaaada,  no dobra żartuję,  jeszcze planszówka i... Fistaszek)  grałyśmy w grę " 5 sekund".  Gra polega na tym, że w ciągu pięciu sekund trzeba podać trzy odpowiedzi na wylosowane pytanie. I wierzcie mi, trzeba się wyrobić w tej grze. Ja na początku w pięć sekund to byłam w stanie powiedzieć tylko " yyy" ;) Gra pokazuje jak szybko upływa czas, ale to akurat staramy się ćwiczyć na codzień,  np. za 15 minut idziemy gdzieś tam, za pół godziny trzeba wyjąć ciasto itd



- Mierzenie,  ważenie  -połączone z nasypywaniem i przelewaniem- wiadomo, w kuchni szalejemy. Czasem :p




Są jeszcze setki fajnych matematycznych aktywności dla maluchów,  dziesiątki książek, zabawek, wagi,  miarki, ciężarki,  liczmany,  programy.  Jest tego tak dużo, że aż głowa boli. Czasem lepiej za długo nie szukać;) Hiciorem jest z pewnością strona Khan Academy- istna skarbnica wiedzy nie tylko matematycznej. Jest też interesująca strona piktografia.pl, matzoo i wiele, wieeele innych. Wyszła też w tym roku ceniona książka pań Gruszczyk- Kolczyńskiej i Zielińskiej pt. "Dziecięca matematyka - dwadzieścia lat później ". Warto przeczytać jeśli Sue ma make dzieci.  A jeśli o mnie idzie, to ja najbardziej lubię jak można matematykę pokazać w przyrodzie wokół nas. Bardzo podobają mi się spirale Fibonacciego pokazywane na przykładzie szyszki, ale na to moje maluchy mają jeszcze czas;) Do lata:p Na razie ćwiczą zbiory na kasztanach, żołędziach, liściach i kamykach ;)
Bawcie się dobrze - matematyka jest wszędzie, czerpcie garściami :)
Koniecznie zajrzyjcie do innych blogów biorących udział w zabawie :



Wok�� Dzieci S�owo Mamy Ed Montessori Karolowa Mama Kre Team Kreatywnym Okiem Matkopolkowo Bez nudy 360 przyg�d Bawimy my si� trzy Biesy dwa Du�kowy �wiat Dzika jab�o� Elena po polsku Co robi Robcio Jej ca�y �wiat Ca�y �wiat Karli Tymoszko Igranie z Tosi� Kawa z cukrem Laurowy �wiat Kreatywnie w domu LIttle bit life Gugusiowo Ciekawe dzieci �wiat Tomskiego Ohana On Ona i dzieciaki Mama w biegu Zakr�cony Belfer �winki 3 Uszywki Zuzinkowej mamy Mama na pe�en etat Mama Tr�jki Dzwoneczkowy raj mamy Ogarniam wszech�wiat Kreatywna mama Mama Aga Mamu�ka24 Pomieszane z popl�tanym Nasze rodzinne podr��e Nasza szko�a domowa Panna Swawolna Odkrywcy wiedzy Z motylem na d�oni Nasz przygoda diy Zabawy z Archimedesem Schwytane chwile Pomys�owe smyki My home and heart Gagatki 3 Dziecko na warsztat Wokół dzieci Słowo mamy ED Montessori Karolowa mama Kreo Team Kreatywnym Okiem Matkopolkowo Bez nudy 360 przygód Bawimy się my 3 Biesy dwa Duśkowy świat Dzika jabłoń Elena po polsku Co robi Robcio Cały świat Karli Jej cały świat Tymoszko Igranie z Tosią Kawa z cukrem Laurowy świat Kreatywnie w domu Gagtki Trzy Gugusiowo Ciekawe dzieci Świat Tomskiego Ohana blog On ona i dzieciaki Nasza przygoda diy My home and my heart Konfabula Uszywki Zuzninkowej mamy Mama na pełen etat Scwytane chwile Dzwoneczkowy raj mamy Ogarniam wszechświat Kreatywna mama Mama Aga, sztuka i dzieciaki Mamuśka 24 Pomieszane z poplątanym Worldschool explorers Nasza edukacja domowa Pomysłowe smyki Z motylem na dłoni Zakręcony belfer Zabawy z Archimedesem Dziecko na warsztat